Książę tolerancji

 200 lat temu zmarł Tadeusz Kościuszko. Ta okrągła rocznica stała się przyczynkiem dla uchwały sejmowej, w której rok 2017 został ogłoszony rokiem Kościuszki. Liczne wydarzenia w wielu polskich miastach służą przypomnieniu wybitnej postaci generała. Osobiście miałem przyjemność uczestniczyć w uroczystościach upamiętniających naczelnika insurekcji z 1794 roku pod słynnymi Maciejowicami.

Dla Polaków Kościuszko to przede wszystkim wybitny żołnierz, wielki patriota, już od wojny polsko-rosyjskiej 1792 opromieniony sławą bohatera „największego po królu Sobieskim". Najczęściej patrzymy na niego przez pryzmat dziejów Polski, Kościuszko świetnie pasuje bowiem do bardzo intensywnie lansowanego romantycznego widzenia naszej rodzimej historii. I rzeczywiście trudno byłoby zanegować zasługi Naczelnika dla polskiego czynu niepodległościowego. Kościuszko jest jednak kimś więcej niż archetypicznym przykładem bohatera o polską wolność. Warto przyjrzeć się jego postaci bliżej, zwłaszcza w kontekście mitologicznej polityki historycznej uskutecznianej przez prawicowe media, w kontekście fabrykowania przeszłości i jednoznacznego wskazywania, kto był zdrajcą, kto bohaterem oraz w kontekście banalizacji polskiej historii i odrywania jej od kontekstu dziejów powszechnych. Kościuszko ewidentnie nie pasuje do PiSowskich „jedynie słusznych, bo prawdziwie polskich" kanonów bohaterstwa.

Nie bez powodu toczą się o niego symboliczne boje podobne do polsko-litewskiej „walki" o polskość i litewskość Adama Mickiewicza. Swoje „pretensje" do Kościuszki zgłasza nie tylko Litwa, ale też Białoruś. Jednak od sporu, na ile Kościuszko był Polakiem, Litwinem czy Białorusinem, ciekawsze jest, jak to się stało, że ubogiemu szlachcicowi z dalekiej prowincji zadedykowano ponad 220 pomników na świecie, w tym pomnik w elitarnym amerykańskim West Point i naprzeciwko Białego Domu w Waszyngtonie (W USA tylko Jerzy Waszyngton ma więcej pomników niż Kościuszko); że imię Kościuszki nosi najwyższy szczyt Australii, że prezydent USA Thomas Jefferson określił go mianem „największego przyjaciela wolności". Bywa zresztą, że Amerykanie zestawiają Kościuszkę razem z Abrahamem Lincolnem, obydwu uznając za bohaterów w walce z niesprawiedliwością rasową i niewolnictwem.

Dobrze znany testament Kościuszki, w którym domagał się uwolnienia czarnych niewolników, do dziś zdumiewa. Ale nie tylko na ich los generał pozostawał wrażliwy. W końcu sytuacja polskich chłopów pańszczyźnianych niekiedy niewiele się różniła od sytuacji amerykańskich niewolników. Jednak jako prawdziwe dziwactwa musiały się jawić pomysły Naczelnika, aby powstanie uczynić ogólnonarodowym - powołać pod broń tych niepiśmiennych chłopów, żydów i wszystkich uznać za współobywateli. Pamiętajmy, że takie pomysły jak wolność, równość, demokracja dopiero kiełkowały. Kościuszko miał więc bardzo radykalne i nowatorskie jak na ówczesne czasy poglądy społeczno-polityczne. Zdecydowanie kontestował ówczesny porządek społeczny, stąd nie będzie nadużyciem stwierdzenie, że dziś chyba niektóre konserwatywne kręgi musiałyby określić go modnym na prawicy mianem lewaka.

Kościuszko jest uznawany za patriotę, bo walczył o wolności dla Polski i Polaków. Jednak dzięki otwartemu umysłowi, ogromnej wrażliwości społecznej i wielu trudnym decyzjom, które musiał podjąć, był również obywatelem świata walczącym o wolność w dużo szerszym kontekście niż narodowy. Jak dziś nazwano by wiernopoddańczą przysięgę złożoną przez Kościuszkę carowi w zamian za uwolnienie z niewoli, do której trafił po bitwie pod Maciejowicami? Jak zachowaliby się niewzruszeni pseudo-patrioci, będąc na miejscu Kościuszki, od którego decyzji zależała nie tylko wolność osobista, ale też wolność 20 tysięcy polskich jeńców? A co nasi ksenofobiczni pseudo-patrioci, którzy najchętniej wybudowaliby wokół Polski mur, uczynili z niej europejską wyspę, wymazali z map świata wszystkich naszych sąsiadów i udawali, że na świecie są tylko oni, ich katolicyzm, ich patriotyzm, a reszta to zdrajcy, powiedzieliby o tym, że bohater walczący o wolną Polskę miał też obywatelstwo francuskie i amerykańskie, że stawał do walki w mundurze „obcych mocarstw"? 

Jakie zdanie miał Kościuszko na temat władzy posługującej się „zasłoną religii" i ówczesnego kleru, może nie będę przypominał. Ciekawych zachęcam do sprawdzenia, ale raczej nie w najnowszych podręcznikach do historii - tam takich informacji dzisiaj raczej próżno szukać.

Jedna z książek o Kościuszce nosi podtytuł „książę chłopów". Kościuszko był też księciem tolerancji, który szukał dialogu, kompromisu, nie narzucał własnych racji. Był liberałem, który o lata świetlne wyprzedzał sobie współczesnych. Trudno nie odnieść wrażenia, że wyprzedzał też myślą wielu nam współczesnych.

Jarosław Kalinowski

Poseł do Parlamentu Europejskiego