Noworocznie

 Wraz z początkiem nowego roku zastanawiamy się, co nowego nam przyniesie. Kreślimy plany osobiste i zawodowe, by z noworoczną siłą i energią do działania przystąpić do ich realizacji. Z nadzieją albo z niepokojem przyglądamy się także wydarzeniom na rodzimej i światowej scenie politycznej. I wieścimy.

Ciekawe roszady dzieją się na polskim podwórku. Po dwóch latach rządów Prawa i Sprawiedliwości i zapowiadanej od miesięcy rekonstrukcji rządu doczekaliśmy się nowego premiera. Chociaż Beata Szydło powtarzała, że „jest dogadana" z prezesem Kaczyńskim na całą kadencję, chyba niewielu z nas ta przedwczesna zmiana zaskoczyła. Jak jednak wytłumaczyć ciemiężonym przez elity zwolennikom PiS-u, że premierem zostaje bankier o wielomilionowym majątku, niedawny doradca Donalda Tuska? Jak wytłumaczyć szokującą wymianę ‘najlepszych od niepamiętnych czasów' ministrów na czele z Antonim Macierewiczem? Skoro Polska zawdzięcza im tak wiele, czemu zostali odwołani? - zdaje się pytać rozczarowany suweren. Tymczasem sytuacja bardzo przypomina przedwyborczy manewr PiS-u, gdy Antoni Macierewicz został „schowany" i gdy zarzekano się, że nie jest typowany na ministra - wtedy poprawiało to przedwyborcze notowania PiS-u. O co chodzi tym razem? Czy Jarosław Kaczyński szykuje się do wcześniejszych wyborów? Otwiera się na bardziej centrowe środowiska przed wyborami samorządowymi? A może sukcesy Antoniego Macierewicza, podobnie jak coraz to nowe teorie smoleńskie, istnieją tylko w jego wybujałej wyobraźni i w „Gazecie Polskiej", i to amerykańscy partnerzy, z którymi negocjowany jest zakup systemu Patriot, wymusili zmianę nieobliczalnego ministra?

Podobnie ustanowienie nowego premiera może być próbą nowego otwarcia w relacjach z Unią Europejską, zwłaszcza wobec uruchomienia artykułu 7 Traktatu o Unii Europejskiej. Czy jednak kosmetyczną zmianą personalną Jarosław Kaczyński zdoła poprawić wizerunek Polski na arenie międzynarodowej? Unijna narracja w Polsce pozostaje póki co bez zmian - prominentni politycy PiS-u wciąż przekonują, że UE to obcy natręt, który narusza polską suwerenność. Ostatnio w cyklicznej audycji w radiu znanego redemptorysty Krystyna Pawłowicz wywołała mnie do tablicy, gdy utyskiwała, że to m.in. Jarosław Kalinowski wprowadzał Polskę do tej nieszczęsnej Unii, która dziś nastaje na naszą niepodległość. Nomen omen szkoda, że jedynie fragment o moim udziale w akcesji Polski do UE jest jedynym prawdziwym w całym felietonie posłanki PiS-u. Czuję się doceniony. Żałuję zarazem, że przy tej okazji posłanka Pawłowicz nie skorzystała z możliwości przypomnienia, że swój wkład w rozwój UE miał także śp. prezydent Lech Kaczyński, który podpisał niesławny w prawicowych kręgach Traktat Lizboński. Odłóżmy jednak na bok ironię. Najnowsze badania pokazują, że 83% Polaków popiera obecność Polski w UE i to jest największy problem PiS-u, któremu z Unią nie po drodze.

Jednak właśnie ze względu na stosunek większości Polaków do zjednoczonej Europy, u progu nowego roku życzyłbym sobie, by polski rząd uszanował wolę suwerena i nie niszczył dłużej budowanej przez lata pozycji naszego kraju w UE. Nie chciałbym, by rolnicy stali się ofiarami tej polityki, by z grupy, która na akcesji zyskała najwięcej, stali się grupą, która najwięcej straciła. Chciałbym, by po dwóch latach obrażania zwolenników Unii, nazywania nas - czyli ponad 30 mln Polaków - „lewakami", „komuchami" i „zdrajcami", PiS zrozumiał, że wizje Polski różne od wizji Jarosława Kaczyńskiego nie są jednoznaczne ze zdradą narodową. Doszukiwanie się dookoła spisków i knowań, choć zdołaliśmy się do tej praktyki przyzwyczaić, też nie służy niczemu dobremu. Życzę naszym oponentom, by zrozumieli, że świat jest z natury skomplikowany i nie da się jego różnorodności zamknąć w czarno-białych hasłach, takich jak „resortowe dzieci", „totalna opozycja", czy „dobra zmiana".

Nam - Polakom - życzę, byśmy na co dzień pamiętali, jak gościnnym, rodzinnym i zaradnym narodem jesteśmy. Nie dajmy sobie wmówić, że oto Polacy odzyskują podmiotowość, bo naszej podmiotowości nikt w ostatnich latach nie ograniczał. Nie dajmy sobie wmówić, że oto wstajemy z kolan, bo na tych kolanach nie byliśmy. Nie żyliśmy też wśród ruin. Zamiast wierzyć w urojone opowieści, które powstają w sfrustrowanych głowach i służą jedynie budzeniu negatywnych emocji i pogłębianiu rowów w polskim społeczeństwie, skupmy się na sobie i swoim otoczeniu. U progu nowego roku wszystkim czytelnikom życzę powszechnej ludzkiej życzliwości i wystarczającej ilości wolnego czasu, by celebrować codzienność, cieszyć się życiem i sobą nawzajem. Wszystkiego najlepszego!

Jarosław Kalinowski

Poseł do Parlamentu Europejskiego

styczeń 2018