O nowym budżecie unijnym

 (24.05.2018) Jak będzie wyglądała Wspólna Polityka Rolna w przyszłej perspektywie budżetowej? Na jakie środki może liczyć Polska? Co się zmieni? Na te i inne pytania związane z przyszłym budżetem Unii Europejskiej próbował odpowiedzieć poseł Jarosław Kalinowski na spotkaniu z producentami zrzeszonymi w Federacji Gospodarki Żywnościowej.

Niestety, na wiele pytań wciąż nie można odpowiedzieć wyczerpująco, gdyż budżet znajduje się w bardzo wstępnej fazie opracowań. Póki co, Komisja Europejska 2 maja br. przedstawiła bardzo ogólny projekt budżetu na lata 2021-2027. Pod koniec maja KE przyjmie 3 pakiety dokumentów dotyczących rolnictwa w nowej perspektywie budżetowej, które w połowie czerwca powinny trafić do Parlamentu Europejskiego.

Pewnym jest, że pojawiły się nowe priorytety, na jakie przeznaczone będą środki celowe, takie jak obronność, terroryzm, migracje, bezpieczeństwo granic wewnętrznych, czy sytuacja na południu Europy (gdzie notuje się największe bezrobocie wśród młodzieży sięgające nawet do 40%).  Nowe wyzwania to też kwestie związane z innowacyjnością, nauką, badaniami - szacuje się, że będą one kosztowały do 15 mld euro rocznie (taki pułap wydatki na te cele prawdopodobnie osiągną pod koniec planowanej perspektywy budżetowej). Nowe wyzwania i nowe priorytety oznaczają, że rocznie na ich realizację potrzeba będzie dodatkowych ok. 25 mld euro z budżetu unijnego. Skąd wziąć środki? Są dwie możliwości: oszczędności w dotychczasowych politykach lub zwiększenie wpływów do budżetu.

Parlament Europejski w ostatniej rezolucji zaproponował, by zwiększyć budżet do wysokości 1,34% dochodu narodowego brutto państw członkowskich. Teraz jest to 1,03%. Kraje członkowskie naturalnie dzielną się na takie, które uważają, że składki trzeba zwiększyć (m.in. Niemcy, Francja, Polska), oraz chcące utrzymać stan dzisiejszy (m.in. Szwedzi, Duńczycy, Austriacy). Z kolei Komisja Europejska proponuje składkę na poziomie 1,11% dochodu narodowego brutto państw członkowskich.

W przedstawionym projekcie Komisja Europejska zakłada także znaczący wzrost z własnych dochodów, z nowych pozycji, których do tej pory nie było, czyli np. opodatkowania emisji dwutlenku węgla - co ma przynieść 22 mld euro przez 7 lat. Niestety, wszystko wskazuje na to, że, jeżeli taki podatek stanie się faktem, będziemy pierwszymi, którzy będą musieli go zapłacić.

Dziś wiadomo już także, że zmieni się zupełnie struktura budżetu. W obecnym budżecie wydatki na WPR stanowią 38% budżetu, na politykę spójności 37%. W nowym budżecie po raz pierwszy rolnictwo spadnie na drugą pozycję. W cenach stałych spadki będą bardzo duże: szacuje się, że w spójności o 10%, w rolnictwie o 15%. Z tym, że znacznie większe niż w dopłatach bezpośrednich, planowane są  cięcia w drugim filarze, o ok. 25%. Zważywszy, że w obecnej perspektywie 15% drugiego filaru trafiało do Polski, te cięcia dotyczyć nas będą w bardzo dużej mierze. Dziś nie jesteśmy jednak w stanie powiedzieć, jak te zmiany będą konkretnie wyglądać w liczbach.

Komisarz ds. rolnictwa, Phil Hogan, powtarza, że spadek w dopłatach w każdym państwie członkowskim nie będzie większy niż 4%, ale podpiera się cenami bieżącymi. W cenach stałych będzie to spadek nawet o 11%.

Prawdopodobnie w nowym WPR zaproponowany będzie caping, czyli maksymalna wielkość wsparcia. Na poziomie unijnym ma to być 60 tys. euro, ale w gospodarstwach dużych ta granica będzie mogła być powiększona o ponoszone koszty pracy.

W chwili obecnej niewiele można powiedzieć w kwestii planowanych zmian w dopłatach bezpośrednich. Dziś w Polsce ich wysokość to średnia europejska. 7 lat temu (przy ustalaniu aktualnego budżetu) uzyskaliśmy możliwość przeniesienia 25% drugiego filara na zwiększenie dopłat bezpośrednich. Skorzystały z tego 4 kraje. Dzięki temu przenieśliśmy prawie 4 mld euro z II filara do dopłat bezpośrednich, uzyskując dopłaty w wysokości ok. 240 euro/ha (zarazem zagwarantowano 5 mld euro z budżetu krajowego na dofinansowanie II filara). Będziemy podejmować starania, by tę możliwość przesunięcia środków pozostawić (pojawiły się propozycje zakładające ograniczenie przesuwania środków do 10%). Jednak nawet jeśli się to uda, 25% środków z II filara w przyszłej perspektywie to będzie znacząco mniej niż obecnie. Trzeba także zauważyć, że niestety jesteśmy na szarym końcu państw, które efektywnie wykorzystują środki z II filara (z obecnie dostępnego budżetu wykorzystaliśmy ok. 15% dostępnych środków).

Większe wymagania za mniejsze pieniądze - tak najkrócej można podsumować przedstawione przez Komisję Europejską propozycja odnośnie przyszłego budżetu Unii Europejskiej. I choć na etapie dalszych prac rewolucji w zaprezentowanym projekcie trudno się spodziewać, o tym, ile Polska zdoła uzyskać, zależeć będzie przede wszystkim od naszych zdolności negocjacyjnych.

 Do projektu dołączona jest klauzula praworządności, zgodnie z którą nie jednomyślność, a większość będzie decydowała o wstrzymaniu całości bądź części finansowania dla państwa, które łamie zasady praworządności. Jak ta procedura dokładnie ma wyglądać, w tej chwili nie wiemy.