Władza a autorytet

 W określaniu policjantów słowem „psy" nie ma nic złego - stwierdził niedawno Richard (Ryszard) Czarnecki. Polityk PiS argumentował, że od czasu słynnego filmu Pasikowskiego nie jest to określenie negatywne. Zszokowanych tym stwierdzeniem odsyłam do autorskiego tekstu Czarneckiego pt. „Od Richarda do Ryszarda" w tygodniku „Wprost", choć niestety nie dowiadujemy się z niego, czy obecny polityk PiS równie ochoczo jak słowem „pies" w odniesieniu do policjanta, posługuje się słowem „suka", w niektórych kręgach używanym jako synonim policyjnego samochodu.

Trudno nie skojarzyć nieodpowiedzialnej i lekceważącej (choć dla niektórych zapewne zabawnej) wypowiedzi Richarda Czarneckiego, prominentnego polityka partii rządzącej, z wydarzeniami ostatnich miesięcy, które polskiej policji niestety nie stawiają w dobrym świetle. Co gorsze, dzieje się to za sprawą osób, które powinny stać na straży dobrego imienia służb mundurowych. Zamiast jednak dbać o wizerunek strażników porządku publicznego, budzących szacunek i respektowanych przez obywateli, wykorzystuje się policjantów np. do organizowania szopek politycznych. Jak bowiem inaczej nazwać słynną wizytę ministra Jarosława Zielińskiego (z wykształcenia polonisty, odpowiedzialnego w rządzie Beaty Szydło za służby mundurowe) w Augustowie, zapamiętaną za sprawą słynnego konfetti ciętego na komisariatach przez funkcjonariuszy na służbie i zrzucanego z helikoptera specjalnie dla ministra?

PiS świadomie bądź nieświadomie ośmiesza polską policję. Niestety ośmiela to co niektórych dopiero co „powstałych z kolan" obywateli. Każdy mógł zobaczyć jak podczas posiedzenia Sądu Najwyższego „prawy" obywatel, walczący z mniej bądź bardziej wydumanymi wrogami niedawno odzyskanej ojczyzny, najpierw żwawo strąca czapkę policjantowi, następnie próbuje sięgnąć po jego broń.

Być może ten „prawy" obywatel postanowił w ten sposób odpowiedzieć na apel „bić k... i złodziei" wystosowany niedawno przez „Gazetę Polską" - tygodnik będący głównym prasowym orężem partii rządzącej, który tym prymitywnym i wulgarnym cytatem popularyzował się na reklamach w całej Polsce. Inspirowani w ten sposób obywatele (czyt. naród! czyt. suweren!) coraz śmielej wyciągają ręce, by samodzielnie egzekwować prawo i wymierzać sprawiedliwość, wyręczając w tym policję i sądy.

Ale dlaczego Iksiński ma nie wyręczać Temidy, skoro codziennie z ust przedstawicieli PiS słyszy, że sędziowie to banda kolesi, a wiceminister sprawiedliwości (politolog Patryk Jaki, rocznik 1985) wciąż snuje opowieści o specjalnej kaście, towarzystwie niewiarygodnych cwaniaków, klice o niskiej etyce zawodowej? Coraz więcej mamy w Polsce takich Patryków Jakich, przeświadczonych, że wiedzą więcej i lepiej niż profesorowie prawa z wieloletnim doświadczeniem, że mają prawo pouczać sędziów i moralny obowiązek, by „zrobić porządek" z „tą kastą nadludzi". PiS daje wszystkim takim Patrykom Jakim zielone światło w niszczeniu autorytetu władzy sądowniczej. W konsekwencji jest prawie jak w znanej wszystkim komedii: „sądy sądami, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie". Niestety rzeczywistość jest mniej zabawna niż „Samych swoich", bo celowe podważanie autorytetu sądów i niszczenie autorytetu służb mundurowych, grozi albo powszechną anarchią państwa, albo tzw. „zamordyzmem" władzy, która nie będzie mogła poradzić sobie z problemem.

Autorytetu próżno szukać też w wojsku i to wcale nie za sprawą słynnego Bartłomieja Misiewicza, nad którym żołnierze trzymali parasole i do którego zwracali się „czołem panie ministrze". Wystarczy tylko wysłuchać jednego z odcinków cyklicznych zwierzeń Antoniego Macierewicza w Radiu Maryja, czy jego kolejnej teorii spiskowej, żeby zrozumieć, dlaczego żołnierze nie darzą ministra obrony narodowej szczególną estymą. I choć sam Antoni Macierewicz wojskowym nie jest, mundur chętnie przywdziewa. Od niedawna tworzy Wojska Obrony Terytorialnej, dzięki czemu wielu Prawdziwych Polaków Patriotów także będzie miało szansę zamienić swój dotychczasowy uniform w postaci modnych koszulek z hasłem „śmierć wrogom ojczyzny" na wojskowy mundur. Antoni Macierewicz, któremu podlega ta służba, chętnie wskaże wroga, jest w tym mistrzem od wielu lat. Czy jednak przeciętny obywatel poczuje się bezpieczniej? Raczej nie.

Prawicowa wieść niesie, że po ośmiu jakże strasznych latach dla Polski przyszła wreszcie dobra zmiana. Podobno stery wreszcie przejęła władza poważna i godna zaufania. W rzeczywistości trudno o większą groteskę niż dotychczasowe rządy PiS.

Jarosław Kalinowski

Poseł do Parlamentu Europejskiego