O ASF w Parlamencie Europejskim

 We wtorek, 19 czerwca, w Parlamencie Europejskim w Brukseli odbyła się konferencja na temat Afrykańskiego Pomoru Świń, zorganizowana przez posła do PE Krzysztofa Hetmana. Dotychczas w Polsce odnotowano 118 ognisk tej choroby, z czego 73 na terenie województwa lubelskiego.

ASF (ang. African Swine Fever) jest wirusową chorobą zakaźną, atakującą świnie domowe oraz dziki. Choć śmiertelność zwierząt często sięga 100%, ludzie nie są wrażliwi na zakażenie. Wciąż nie opracowano również skutecznej szczepionki przeciwko chorobie. Walka z ASF opiera się zatem na działaniach prewencyjnych oraz odpowiedniej utylizacji (zwykle zabiciem całego stada) zarażonych osobników.

ASF występuje na terenie Rosji od 2007 r., a w kolejnych latach zgłoszenia przypadków choroby napływały do Światowej Organizacji Zdrowia także z Gruzji, Białorusi, Armenii, Azerbejdżanu i Ukrainy. W Unii Europejskiej pierwszy przypadek zarażenia wirusem ASF odnotowano na Litwie w styczniu 2014 r. Następne przypadki pojawiły się w Polsce (w lutym 2014 r.), a także na Łotwie i w Estonii (w czerwcu i wrześniu 2014 r.).

Dziś sytuacja hodowców trzody w Polsce jest coraz bardziej tragiczna. Choroba rozprzestrzenia się od naszej wschodniej granicy i pokonała już naturalną barierę środowiskową, jaką stanowi rzeka Wisła. Ogromne problemy, z jakimi borykają się nasi rolnicy mogą doprowadzić do zredukowania produkcji i potężnych zakłóceń w gospodarce nie tylko w naszym kraju, ale i w całej UE.

Obecny na spotkaniu Dyrektor sektora zarządzania kryzysowego w Dyrekcji Generalnej ds. Zdrowia i Bezpieczeństwa Żywności Komisji Europejskiej przedstawił historię choroby i rozprzestrzenienie się wirusa na terenie Europy w ostatnich latach. Działania, które podejmuje KE to przede wszystkim kontrola i koordynacja działań na poziomie UE, przekazywanie informacji, organizacja spotkań i edukacja przedstawicieli państw członkowskich na temat najbardziej skutecznych w walce z chorobą przedsięwzięć. Wsparcie finansowe działań prewencyjnych i doraźnych prowadzone jest nie tylko w krajach członkowskich dotkniętych chorobą, ale też w krajach sąsiedzkich (np. w Rosji i na Ukrainie).

Jako ekspert z wieloletnim doświadczeniem w walce z ASF, swoją wiedzą z uczestnikami konferencji podzielił się też prof. José Manuel Sánchez-Vizcaíno z wydziału ds. zdrowia zwierząt Uniwersytetu Complutense w Madrycie. Ostrzegł, że struktura wirusa ASF jest bardzo złożona, a do zakażenia dochodzi poprzez kontakt z chorymi osobnikami, także z zarażoną krwią, która jest jego głównym nośnikiem (nawet kropla krwi przenoszona przez owada może doprowadzić do zarażenia dziesiątek kolejnych osobników). Dlatego tak ważna jest współpraca z myśliwymi, którzy muszą podejmować odpowiednie środki ostrożności przy zabijaniu dzików. Pomimo, że pojawiły się różne genotypy wirusa, to nie mają one znaczenia w walce z chorobą. Rozprzestrzenianie się ASF związane jest ze wzrastającą populacją dzikich świń: w Polsce w ostatnich latach łagodne zimy sprzyjają przeżywaniu młodych osobników, ułatwiając dostęp do pokarmu.

Wirus ASF rozprzestrzenia się na terenie UE dość wolno, ale niezahamowany jest w stanie dotrzeć do każdego zakątka Europy. W opinii profesora Sáncheza środki ochrony podjęte w krajach Unii (tj. strefy buforowe, kontrola populacji dzików, maty dezynfekujące i siatki przeciwko owadom zakładane w gospodarstwach) funkcjonują dziś dość dobrze, skutecznie spowalniając rozprzestrzenianie się wirusa. Jednak konieczne jest zmaksymalizowanie wysiłków naukowych i opracowanie skutecznej szczepionki, gdyż bez niej walka z chorobą może potrwać jeszcze wiele lat.

Stanowisko i doświadczenia władz lokalnych przedstawił marszałek województwa lubelskiego Sławomir Sosnowski. Jego zdaniem, aby skutecznie zwalczyć chorobę, wzrost populacji dzika musi zostać zahamowany. Całkowite wybicie populacji mogłoby przynieść najlepsze rezultaty, a po kompletnym wygaśnięciu ASF moglibyśmy populację dzików odbudować. Za przykład skutecznego działania podał przyznawanie nagród 200 zł za informacje o padłych osobnikach - dzięki temu znaleziono 1500 sztuk dzików, podczas gdy leśnicy, myśliwi, służby weterynaryjne, a nawet żołnierze byli w stanie znaleźć tylko 400. Wciąż potrzebujemy większej elastyczności w dostępie do środków i narzędzi, które mogą być wykorzystywane w walce z chorobą. Potrzebne jest też scentralizowanie zarządzania - nie może dochodzić do sytuacji, że nie są podejmowane żadne działania, bo minister środowiska nie może się porozumieć z ministrem rolnictwa.

Najwięcej emocjo wzbudziło jednak wystąpienie rolnika z woj. lubelskiego, pana Marka Sulimy, który opowiedział o brutalnej rzeczywistości rolników, którzy stracili całe stada trzody i pozostali bez środków do życia. Z dnia na dzień w takiej sytuacji znajduje się coraz więcej rodzin, podczas gdy rząd w Polsce nie zapewnia żadnej doraźnej pomocy. Jego zdaniem Komisja Europejska także podejmuje niewłaściwe działania - wydawanie milionów euro na szkolenie w profilaktyce przeciw ASF hodowców w Niemczech jest dziś zdecydowanie mniej priorytetowe niż realna pomoc dla rolników ze wschodu Polski.

Spotkanie to było niezwykle interesujące, gdyż pozwoliło wymienić doświadczenia przedstawicielom władz lokalnych z posłami do PE, pracownikami Komisji Europejskiej, reprezentantami środowisk naukowych, a przede wszystkim usłyszeć jak faktycznie wygląda rzeczywistość przy naszej wschodniej granicy bezpośrednio z ust rolnika. Miejmy nadzieję, że wszyscy wyciągniemy z niego odpowiednie wnioski i połączymy siły, aby skutecznie walczyć z chorobą.

Jarosław Kalinowski

Poseł do Parlamentu Europejskiego