Z wizytą w Parlamencie Europejskim, 7-11 IV 2018


W pierwszy powielkanocny weekend kolejna liczna grupa gości zaproszonych przez posła Jarosława Kalinowskiego zawitała w Brukseli. Tym razem wycieczkowiczów przywitała piękna, słoneczna i letnia pogoda, która trwała nieprzerwanie przez cały czas wyjazdu.

Co prawda, podczas wykładu dotyczącego instytucji unijnych pan Leszek Gaś wprowadził konsternację wśród reprezentantów Lelisa, Wykrotu i Klimek, pytając, czy oby na pewno trafili pod właściwy adres - w końcu siedziba Parlamentu Europejskiego znajduje się w Strasburgu - pośpieszył jednak wyjaśnić, że właściwą „stolicą" Unii Europejskiej pozostaje Bruksela. Odpowiadał także na liczne pytania, np. czy UE przetrwa? Dlaczego, mimo powtarzających się kryzysów, trwa niezatopiona? Czyje interesy reprezentują posłowie do Parlamentu Europejskiego? Tradycyjnie pojawiła się także kwestia tzw. euromitów, której symbolem niezmienne pozostaje krzywizna banana.

O co chodzi? Jak szczegółowo wyjaśnił pan Gaś, ustalenie parametrów krzywizny banana, jakie mogą być importowane na teren Unii Europejskiej, służyło ochronie interesów państw, które tworzą UE, a które wciąż utrzymują żywotne interesy handlowe ze swoimi byłymi koloniami w Afryce (to właśnie z Afryki pochodzi główna odmiana bananów, jaką znamy ze sklepów). By uniknąć oskarżeń o praktyki monoplistyczne, zgodnie z którymi nie można wprost stwierdzić, że UE nie będzie kupować bananów np. z Ameryki Południowej, wprowadzono kryteria opisujące wygląd banana, de facto eliminując tym samym owoce z innych niż Afryka kontynentów.

A czy ślimak jest rybą, a marchewka owocem? W pierwszym przypadku chodziło o politykę rybołówstwa - by fundusze na hodowlę ślimaka (przysmaku w wielu krajach unijnych) mogły pochodzić ze środków na rybołówstwo. Marchewkowy „wyłom" w owocach swoją przyczynę ma w dżemie produkowanym w Hiszpanii - na pewno łatwiej jest dopisać marchewkę do listy owoców niż tworzyć odrębne przepisy dla jednego wyjątku. Obydwa przypadki to przykłady uproszczenia biurokracji, a nie unijnej głupoty.

Leszek Gaś zauważył, że głównym „producentem" euromitów była Wielka Brytania, więc może koniec takich praktyk będzie pozytywnym skutkiem brexitu?

Kolejne wątpliwości rozwiewał poseł Jarosław Kalinowski, który spotkał się z wycieczkowiczami w Parlamencie Europejskim i podczas uroczystej kolacji. Wiele pytań dotyczyło zwłaszcza problemu smogu i ewentualnych reperkusji ze strony Unii Europejskiej za nieprzestrzeganie przez Polskę wytycznych dotyczących jakości powietrza. Tradycyjnie rozmowy toczyły się także wokół rolnictwa - ulubionego tematu nie tylko posła Kalinowskiego, ale, jak się okazuje, wielu wycieczkowiczów.

Pani Maria Kozińska, wieloletnia przewodniczka po najpiękniejszych zakątkach Belgii, zdradziła wycieczkowiczom historyczne tajemnice Brukseli i Antwerpii. Kim była Maria Malibran i co wspólnego miała z polskimi żołnierzami, którzy trafili do Belgii po upadku powstania listopadowego? Kim był Antoine Wiertz, którego nazwisko nosi ulica, przy której znajduje się Parlament Europejski? Odpowiedzi na te i inne trudne pytania z pewnością nie będą problemem dla naszych wycieczkowiczów.

GALERIA ZDJĘĆ