Czerwony sen prawicowych elit

 Tuż przed kolejną rocznicą powstania Unii Europejskiej, „Wiadomości" TVP wyemitowały materiał pod nieco tylko enigmatycznym tytułem „Czerwony sen brukselskich elit". Przekonują w nim, że Unia Europejska to w rzeczywistości neomarksistowski eurokołchoz, mający na celu likwidację społeczeństw o ugruntowanej tożsamości kulturowej, religijnej i narodowej (czytaj: Polskę). Z materiału można się także dowiedzieć, że polski patriotyzm spędza sen z powiek brukselskim elitom, przeszkadza w budowie Unii pozbawionej narodów, stąd tak mocne oskarżenia wobec Polski. Taki właśnie absurdalny bełgot serwuje główny publiczny serwis informacyjny, który z ogromnym zaangażowaniem i poświęceniem próbuje wpoić Polakom do głów ideologię bliską partii rządzącej, a wrogą idei zjednoczonej Europy.

Najciekawsze są „dowody", jakich używają twórcy wspomnianego materiału na potwierdzenie swoich rewelacji. Węsząc unijny spisek mający na celu likwidację narodów, niestrudzony dziennikarz „Wiadomości" wpadł na trop  oficjalnego unijnego dokumentu, w którym rzekomo znajduje się plan zmiany ustroju Europy, a na dodatek, jak błyskotliwie odkrywa, jego autorem jest jakiś „komunistyczny działacz"!

Co dokładnie ma potwierdzać tezę „Wiadomości"? Przyjrzyjmy się temu wichrzycielskiemu fragmentowi ze wstępu do „Białej Księgi w sprawie przyszłości Europy", który pojawił się przed oczami oglądających główny serwis informacyjny polskiej telewizji:

Manifest z Ventotene wzywał do stworzenia wolnej i zjednoczonej Europy, w której znikną dotychczasowe podziały, a byli sojusznicy i wrogowie będą ze sobą współpracować, aby nie dopuścić do powrotu „dawnych absurdów Europy" (podkreślony fragment nie znalazł się w „Wiadomościach").

Dla uczciwości, której niestety zabrakło w materiale publicznej telewizji, należy wyjaśnić, że ten bezimienny komunistyczny działacz to w rzeczywistości Włoch, Altiero Spinelli - jeden z ojców założycieli Unii Europejskiej (choć, gdy padają słowa „komunistyczny działacz" na ekranie widzimy pisowskiego wroga nr 1 w UE - Jean Claude'a Junckera). Dokument, o którym mowa, a który ma rzekomo zmieniać ustrój Europy, czyli „Manifest z Ventotene", powstał 77 lat temu, w czasie II wojny światowej, gdy tacy ludzie jak internowany przez włoskich faszystów Spinelli, zaczynali zastanawiać się, jak uchronić Europę przed powtórką z historii, czyli siejącymi wówczas śmierć i spustoszenie nacjonalizmami. Szukanie drugiego dna w cytowanym fragmencie nie wydaje się uczciwe, zaś spłycanie osiągnięć Spinnellego do określenia „komunista" świadczyć może tylko i wyłącznie o historycznej ignorancji (ale przyzwyczajmy się, że dla polskiej prawicy jest to wyzwisko zarezerwowane dla politycznych przeciwników, bez względu na ich poglądy). Spinelli zmarł w 1986 roku. Idee, o które zabiegał, czyli współpraca wolnych państw w zjednoczonej Europie, zrealizowały się pod postacią Unii Europejskiej, jaką dziś znamy. Polska stała się częścią tego projektu DOBROWOLNIE w 2004 roku.

To już 14 lat i każdy z nas, powołując się na swoje doświadczenia, może odpowiedzieć sobie i innym na pytanie, czy (i jak) przez ten czas unijne kajdany ograniczały naszą polskość. Jakie negatywne skutki polskiej obecności w Unii Europejskiej doskwierają mieszkańcom Wyszkowa, Pułtuska, czy Ostrołęki? Porównując Polskę z początku XXI wieku i obecnie, co zrobiły te okropne unijne elity, by zniszczyć patriotyzm Kowalskiego? Ciekawe przy tym jest to, że utraty narodowej podmiotowości najbardziej boją się ci, którzy o niczym innym tak chętnie nie mówią, jak o tym, jak głęboki jest ich patriotyzm. Trzeba być jednak naprawdę mocno przekonanym o ograniczeniu intelektualnym Polaków, by bezczelnie nam wmawiać, że przyczyną polskich problemów w UE (uruchomienie przez KE art. 7 wobec Polski) jest niechęć do polskiego patriotyzmu.

Zwęszony w maju 2018 roku przez TVP spisek był nowy i rewolucyjny, ale w 1941 roku, w warunkach Europy zniszczonej totalitaryzmami. Wszystko, co dopiero teraz z taką pasją „odkrywają" domorośli dziennikarze TVP, jest wiedzą powszechną i dostępną Polakom od wielu lat. Dziś jednak z uporem maniaka dodaje się do tej wiedzy manipulacje, pozbywa się kontekstu i przyprawia ulubionymi określeniami pseudo-prawicowego języka. I tak, w bujnej prawicowej wyobraźni, Europa nie jest więc wolna i zjednoczona, ale „czerwona" i „komunistyczna"; koncentruje się w niej wszystko, co złe i wrogie Polsce. Pozbądźmy się wreszcie złudzeń, że aktualnie rządzący zrozumieją kiedykolwiek idee i wartości, dla których Polska chciała być częścią zjednoczonej Europy.

Póki co prawicowym elitom śnią się po nocach koszmarne brukselskie elity. Szkoda, że nie śnią im się brunatne nacjonalizmy, przez które rozpętało się piekło II wojny światowej. Może uświadomiliby sobie wtedy, że ich widmo wraca. Reaktywują się ideologie, w przeciwstawieniu do których powstała Unia Europejska. Dziś troglodyci, którzy wysławiają naród ponad wszystko, wracają z niebytu i myląc nacjonalizm z patriotyzmem, próbują podważać porządek, który nam wszystkim zapewnia spokojny byt. Jak jednak można zauważyć, nie spędza to snu z powiek rządzących obecnie Polską.

Jarosław Kalinowski

Poseł do Parlamentu Europejskiego

maj 2018