AKTYWNY ROLNIK - list do premiera

23 kwietnia 2021

Szanowny Panie Premierze,

Jak Pan Premier wie, w latach 2023-2027 obowiązywać będą nowe zasady Wspólnej Polityki Rolnej. By dostosować ogólne zapisy zreformowanej unijnej polityki rolnej do uwarunkowań krajowych, każde państwo członkowskie przygotowuje tzw. Plan Strategiczny, w którym określa zasady i warunki dostępu unijnego wsparcia dla swoich obywateli. Zgodnie ze stanowiskiem przyjętym przez Parlament Europejski, w krajowych Planach Strategicznych musi znaleźć się definicja „rolnika aktywnego zawodowo” . Bardzo się cieszę, że dzięki moim staraniom udało się przekonać ogromną większość europarlamentarzystów, by taki zapis znalazł się w uchwalonych przez Parlament Europejski rozporządzeniach. Zgodnie z intencją to „rolnik aktywny zawodowo” ma być podmiotem krajowej polityki rolnej, uprawnionym do korzystania z unijnego systemu wsparcia rolnictwa.

Opracowanie takiej definicji odpowiadającej polskim warunkom jest niezwykle ważne, gdyż pozwoli uregulować sposób doboru podmiotów, którym należą się dopłaty z tytułu prowadzenia działalności rolniczej, jednocześnie wykluczając ze wsparcia osoby, której takiej działalności nie prowadzą. By zrozumieć, dlaczego akurat na polskim gruncie opracowanie wyważonej i odpowiadającej realiom definicji jest tak istotne, trzeba spojrzeć na dane. Eksperci badający rolnictwo w Polsce od lat alarmują, że większość beneficjentów unijnych dopłat rolnych, rolnictwem się nie zajmuje. Według ostatnich szacunków (Polska Wieś 2020. Raport o stanie wsi, red. nauk. J. Wilkin, A. Hałasiewicz) 80% beneficjentów dopłat bezpośrednich to jedynie właściciele ziemi, zwykle byli rolnicy, którzy zaprzestali działalności wiele lat temu lub ich spadkobiercy. Oznacza to, że w Polsce nie ma 1 300 000 gospodarstw (tylu jest beneficjentów), a około 400 000. Średnia wielkość gospodarstwa nie wynosi 11 ha, jak mówią statystyki, tylko 25-30 ha. Polską praktyką stał się proceder, zgodnie z którym właściciel ziemi pobiera dopłaty bezpośrednie do posiadanych oficjalnie hektarów, natomiast ziemię, zazwyczaj bezumownie, uprawia kto inny.

Można przyjąć, że na połowę uprawianych hektarów polski rolnik nie uzyskuje ani jednego euro dopłaty. Choć ponosi koszty i ryzyko uprawy także na dzierżawionych gruntach, nie może ubezpieczyć znajdujących się na nich upraw (częstym przypadkiem w ostatnich latach jest, że w wyniku klęsk żywiołowych takich jak susze, pomoc od państwa otrzymują nie ci, którzy orzą i sieją, a właściciele gruntów). W przypadku gruntów dzierżawionych bezumownie rolnik nie może skorzystać z krajowych dopłat do paliwa rolniczego czy dopłat do materiału siewnego. Tworzone przez rolników plany nawozowe także w dużej mierze są fikcyjne, bo nie obejmują gruntów użytkowanych bezumownie, a w praktyce często jest to połowa użytkowanych gruntów. Rolnik dzierżawiący grunty bez umowy ma jednak przede wszystkim zablokowany dostęp do różnorodnych programów unijnych związanych z produkcją, czy ochroną środowiska.

Dyskusja, która przez lata rozgrzewała opinię publiczną, a w której bardzo aktywnie uczestniczyli politycy Prawa i Sprawiedliwości, obiecując wyrównanie wysokości dopłat bezpośrednich, od początku właściwie pozbawiona była sensu i niestety opierała się na półprawdach. Dopłata podstawowa (do hektara), w Polsce utożsamiana z dopłatą bezpośrednią stanowi bowiem jedynie jedną z wielu dostępnych w Unii Europejskiej form wsparcia rolników, z biegiem lat coraz bardziej tracącą na znaczeniu na rzecz innych płatności. Producenci rolni korzystają z różnorodnej gamy programów związanych z produkcją, czy z ochroną środowiska. W unijnym rolnictwie kładzie się coraz większy nacisk na kwestie związane z ochroną klimatu i w nadchodzącej perspektywie budżetowej już około 30% środków z pierwszego filaru unijnej polityki rolnej będzie mogło być wydatkowane wyłącznie w ramach tzw. ekoschematów. Także w drugim filarze więcej pieniędzy związanych jest z działaniami prośrodowiskowymi. Są to środki, które powinny być dostępne wyłącznie dla tych, którzy rzeczywiście zajmują się produkcją rolną. Tymczasem w Polsce właściciele kilku hektarów gruntów rolnych, choć sami ich nie uprawiają, zaliczani są z automatu do kategorii małych gospodarstw, które z kolei otrzymują dodatkowe wsparcie w postaci np. płatności redystrybucyjnej i są zwolnione z jakichkolwiek wymogów związanych z ochroną środowiska. Utrzymanie ogromnej fikcji, z jaką mamy do czynienia w Polsce, sprawi jednak, że większość tych pieniędzy po prostu nie będzie mogła trafić do prawdziwych rolników. W konsekwencji środki te nie trafią do nikogo.

Z niepokojem przysłuchuję się zatem głosom płynącym z ministerstwa rolnictwa, którego przedstawiciele mówią o tym, że opracowanie definicji „rolnika aktywnego zawodowo” nie jest w Polsce potrzebne. Pozostawienie status quo nie tylko zakonserwuje patologie, ale będzie działaniem na ogromną szkodę polskiego rolnika.

Uporządkowanie kwestii tego, kto rzeczywiście prowadzi w Polsce działalność rolniczą i na jakim rzeczywistym areale jest palącą potrzebą. W Państwa rękach znajdują się narzędzia, za pomocą których można naprawić wadliwy system i rzeczywiście pomóc rolnikom, za których obrońcę Prawo i Sprawiedliwość chciałoby być uważane. Nie można usprawiedliwiać własnej bierności potencjalnymi „problemami dla administracji”. Macie Państwo doskonałą okazję, by się wykazać i uczynić pierwszą, rzeczywiście „dobrą zmianę” dla polskiego rolnictwa.

Nie potrzeba wiele. Wprowadzenie renty dzierżawnej w miejsce dopłaty podstawowej, z której obecnie korzystają osoby de facto do tego nieuprawnione, to pierwszy krok, który można uczynić. Byłaby to zmiana niezauważalna z perspektywy właścicieli ziemi, ale fundamentalna dla producentów rolnych, przywracająca normalność i otwierająca im możliwości rozwoju. Nie powinno być także dużym utrudnieniem wprowadzenie obiektywnych kryteriów dokumentujących rzeczywiste prowadzenie działalności rolniczej, np. już teraz około 100  tysięcy rolników rozlicza podatek VAT na zasadach ogólnych. Wszystkie gospodarstwa prowadzące produkcję zwierzęcą są zarejestrowane w ARiMR, a pozostali bez problemu mogą przedstawić dokumenty potwierdzające koszty i przychody, co każdy rolnik czyni, składając wniosek o „paliwo rolnicze”. Działalność rolnicza jest ogromną częścią polskiej gospodarki narodowej, jest częścią ustroju gospodarczego naszego kraju. Czas skończyć z fikcją, z którą mamy do czynienia i przywrócić polskiemu rolnictwu właściwe i godne miejsce.

Apeluję do Państwa o wypracowanie i przyjęcie przemyślanej definicji „rolnika aktywnego zawodowo”, której wdrożenie pozwoli wyeliminować narosłe w Polsce przez lata patologie i umożliwi rolnikom pełne korzystanie z przysługujących im praw. Można i trzeba to uczynić tak, by właściciele gruntów rolnych nie stracili nic, także ubezpieczenia w KRUS, a zyskali prawdziwi rolnicy i środowisko.

Z poważaniem

Jarosław Kalinowski

rolnik,

poseł do Parlamentu Europejskiego,

przewodniczący Rady Naczelnej PSL