Kongres PSL

14 grudnia 2021

4 grudnia 2021 roku odbył się XIII Kongres Polskiego Stronnictwa Ludowego, podczas którego Ludowcy wybrali swoich przedstawicieli na kolejną kadencję.

Przez siedemnaście lat, czyli 4 ostatnie kadencje, poseł Jarosław Kalinowski pełnił zaszczytną funkcję przewodniczącego Rady Naczelnej PSL. Poniżej zapis przemówienia wygłoszonego podczas XIII Kongresu:

3 są zasady polityki ludowej świecące jak gwiazdy przewodnie, na które powinny być zwrócone oczy każdego ludowca: To silna, niepodległa Polska. To w pełni wdrażane w życie zasady demokratycznego państwa prawa. To troska o godność każdego człowieka.

Koleżanki i Koledzy, gdy spotkaliśmy się 5 lat temu na Kongresie, przywitałem się z Wami w identyczny sposób. Nie mam bowiem wątpliwości, że osiągnięcie wskazanych przez naszego mentora celów to być albo nie być dla Polski, a w niej Polskiego Stronnictwa Ludowego. I choć wskazania Witosa liczą ponad 90 lat, to chyba nigdy nie były bardziej aktualne niż obecnie.

Miniona kadencja władz Polskiego Stronnictwa Ludowego, między innymi Rady Naczelnej, której miałem zaszczyt przewodniczyć po raz czwarty, to był bardzo trudny czas, od dwóch lat naznaczony pandemią obnażającą kompletny brak szacunku rządzących do zdrowia i życia Polaków, a od sześciu lat naznaczony całkowitym demontażem demokratycznego państwa prawa i upadkiem polskiej pozycji na arenie międzynarodowej.

Jako Rada Naczelna szukaliśmy remedium na trapiące nasz kraj choroby – nie będę ze szczegółami odnosił się do sprawozdania z naszej działalności w minionej kadencji – taki dokument jest dostępny, zachęcam do zapoznania się z nim. Choć wielu nieszczęściom nie zdołaliśmy niestety zapobiec, jako demokratyczna opozycja patrzyliśmy władzy na ręce. obnażaliśmy kłamstwa Zjednoczonej Prawicy i jej haniebne działania, ale też, a może przede wszystkim, przekonywaliśmy Polaków do naszej wizji Polski – Polski silnej i demokratycznej, silnej Polski zakotwiczonej bardzo mocno w Unii Europejskiej.

Nie jest to łatwe, gdy po drugiej stronie jest drapieżca, który nie ukrywał, że jego celem była likwidacja Polskiego Stronnictwa Ludowego, który fałszywie powołując się na Witosa, próbował przejąć nasz elektorat. Ta władza zdolna jest do wszystkiego, do każdego świństwa, o czym świadczy stosowana przez nią ohydna, polityczna korupcja. W tym miejscu serdecznie dziękuję wszystkim Koleżankom i Kolegom, na czele z prezesem Polskiego Stronnictwa Ludowego – Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, który mimo oszczerstw i nieustających ataków, jakich doświadczają ludowcy- wysoko niesie nasz zielony sztandar.

Szanowne Koleżanki, szanowni Koledzy, Polskie Stronnictwo Ludowe to jedyna na polskiej scenie politycznej partia racjonalnego, umiarkowanego centrum. Jesteśmy formacją o silnym chrześcijańsko-demokratycznym kręgosłupie. Opieramy się na ludowym systemie wartości.

Ta nasza ludowość, czyli powszechność, wcale nie oznacza, że jesteśmy partią dla każdego, że jesteśmy tacy jak inni. Nie. Prawdziwy Ludowiec broni demokracji. Broni konstytucji. Broni obywateli i samorządu. Broni godności Polek i Polaków. Stoi na straży bezpieczeństwa. Dba o edukację, o ochronę zdrowia, o rolnictwo, które jest podstawą egzystencji każdego z nas. Śmiem twierdzić, że nie mamy absolutnie nic wspólnego z formacją, która dziś rządzi Polską – a która jest antyobywatelska, antydemokratyczna, antykonstytucyjna i antysamorządowa. Po prostu autorytarna. A próbuje nam wszystkim wmówić że tak nie jest. Na szczęście Polska to nie PiS! Za to PiS to coraz bardziej PRL-bis.

Drodzy Zebrani, Polska jest dziś bardzo słaba, samotna i zagrożona jak dawno nie była. Nie jest tajemnicą, że PiS żywi się cynizmem i nienawiścią. Gra na negatywnych emocjach to ich ulubione paliwo polityczne – od kłamstwa smoleńskiego poczynając, które wyniosło ich do władzy, na uchodźcach kończąc. Jak ktoś słusznie zauważył, kryzys na granicy z Białorusią spadł im jak manna z nieba, którą chcieli cynicznie konsumować. Czy zrobili cokolwiek, by naprawdę rozwiązać problem? Palcem nie kiwnęli, choć od miesięcy wiedzieli, co planuje Łukaszenka. Deeskalacja problemu po prostu nie była w ich interesie. To liderzy Unii dzwonili, spotykali się, blokowali połączenia lotnicze, nakładali sankcje. Czy jednak kogokolwiek dziwi jeszcze, że polska dyplomacja właściwie nie istnieje? Że nikt poważny nie chce rozmawiać z pisowską władzą? Przecież obrazili już wszystkich, nawet naszych najważniejszych sojuszników zza oceanu.

Relacje z Unią to kompletna katastrofa. Gdy myśleliśmy, że już bardziej nie da się zniszczyć relacji z naszymi unijnymi partnerami, PiS śmieje nam się w twarz: „no to patrzcie!” Prawo międzynarodowe? Mamy przestrzegać wyroków jakichś trybunałów? Przecież premier z rozbrajającą szczerością wyznał niedawno, że jedyny trybunał, przed jakim odpowiadają, to trybunał historii. Nie da się bardziej dosadnie stwierdzić, że politycy PiSu uważają, że są ponad jakimkolwiek prawem. Po 17 latach naszego członkostwa w Unii, która jest naszą strefą bezpieczeństwa i rozwoju, nasi sojusznicy zastanawiają się, co my tam robimy, skoro nie chcemy przestrzegać traktatów, które sami ratyfikowaliśmy?

 Polacy czekają na unijne środki z Planu Odbudowy, które mają pomóc polskiej gospodarce stanąć na nogi po dramacie, jaki wywołała pandemia. Te środki nie są blokowane przez Komisję, przez Parlament, przez Radę. Te środki są blokowane przez polski rząd, który prowadzi brudną grę z Unią, obliczoną na to, by z prawa unijnego wybierać tylko to, co chcą, brudną grę obliczoną na to, żeby rządzić bez kontroli niezawisłego wymiaru sprawiedliwości.

Pierwszymi, którzy mogą zapłacić za pisowskie szaleństwa w relacjach z Brukselą, będziemy my, polscy rolnicy. Od wielu lat mamieni i okłamywani przez pisowską władzę.

Koleżanki i Koledzy, zatrzymajmy się przez chwilę przy rolnictwie. Będę mówił jako rolnik.

Jarosław Kaczyński nie miał odwagi powiedzieć, i to mając w Brukseli swojego komisarza ds. rolnictwa, że za chwilę płatność podstawowa będzie obniżona o 30%. Nie powiedział też, że aktywni rolnicy na połowę uprawianej przez siebie ziemi nie dostają ani jednego euro, nic, zero, co wynika z nieformalnych dzierżaw. Setki milionów euro przepadną, zostaną w Brukseli, nie sięgnie po nie rolnik i nie otrzyma ich właściciel gruntu rolnego. Zamiast rozwiązywać problemy, PiS uprawia propagandę. Na poziomie krajowym rządu uzyskały ogromne kompetencje kreowania polityki rolnej i mogą rozwiązać ten palący problem. Pis nie jest tym zainteresowane. Tak naprawdę pisowski komisarz i polski rząd kpią z tych, którzy orzą i sieją. Kpią z aktywnych rolników. My przedkładamy propozycję systemowego rozwiązania tego problemu. Moim staraniem ramy definicji aktywnego rolnika, wbrew posłom PiSu i wbrew komisarzowi, znalazły się w rozporządzeniu o nowej wspólnej polityce rolnej. Przygotowałem też projekt nowelizacji ustawy o ustroju rolnym. Prezes Władysław Kosiniak-Kamysz zadeklarował, że będzie jego sprawozdawcą. Naszym celem jest upodmiotowienie prawdziwych rolników, przy jednoczesnym zagwarantowaniu właścicielom gruntów rolnych godziwego czynszu i pozostania w KRUS-ie tym, którzy z tego korzystają.

Już ponad milion hektarów w Polsce to uprawy pod produkcję biopaliw – rzepaku i kukurydzy. Warto przypomnieć, że to właśnie my byliśmy prekursorami tej produkcji w Polsce. Jako minister rolnictwa byłem autorem pierwszej ustawy o produkcji biopaliw w 2002 roku. Strach pomyśleć, jaka byłaby sytuacja polskich rolników bez tej produkcji. W ostatnich latach skutecznie broniliśmy tej branży razem z posłem Andrzejem Grzybem w Brukseli. Waldemar Pawlak był inicjatorem rozwoju w Polsce energii odnawialnej: wiatrowej i fotowoltaiki, zwłaszcza prosumenckiej, z gwarancjami ustawowymi opłacalności dla właścicieli instalacji. Pierwszymi działaniami PiSu było zablokowanie energetyki wiatrowej, a teraz odbierają gwarancje i zyski właścicielom instalacji fotowoltaicznych, przekazując je molochom energetycznym. Po odsunięciu PiS od władzy te gwarancje trzeba przywrócić i pójść jeszcze dalej. W ramach transformacji energetycznej musimy zagwarantować rozwój energetyki biogazowej i cieplnej z biomasy. To najlepsza dywersyfikacja produkcji energii i najbardziej dla Polaków opłacalna, bo to mieszkańcy nie tylko obszarów wiejskich będą na tym zarabiać. To trzeci proponowany przez nas filar ustrojowych propozycji dla wsi i rolnictwa.

Katastrofy w służbie zdrowia właśnie doświadczamy. Codziennie na covid i przez covid umiera 500 osób, a rząd twardo trzyma się strategii „niech umierają”. Gdy kolejne państwa robią wszystko, by chronić swoich obywateli, rząd PiS w obliczu pandemii jest całkowicie bierny i skapitulował przed garstką ludzi, którzy w pandemię nie wierzą albo ją lekceważą. Rządzą nami zakładnicy sondaży i foliarzy. Dla zysków politycznych poświęcają życie Polaków – to jest po prostu zbrodnia. Od II wojny światowej nie umierało w Polsce tak wielu ludzi.

Od niepamiętnych czasów nie rodziło się też tak mało dzieci. Kryzys demograficzny widoczny jest gołym okiem. Polki nie chcą i boją się rodzić dzieci. Boją się, że już niedługo ich ciąże prowadził będzie nie ginekolog, a prokurator, bo przecież temu ma służyć idea rejestracji ciąż. Kobieta ma być własnością państwa. Ta władza wymaga od Polek niebywałego heroizmu, pozbawiając je zarazem możliwości decydowania o sobie, o swojej przyszłości, zdrowiu i życiu. Zadecyduje o nim nie kobieta, razem z mężem, partnerem, rodziną, ale – z całym szacunkiem -stary kawaler z Żoliborza, który chce być najwyższym polskim autorytetem w sprawach moralności i cnót wszelakich.

Witos chyba dawno temu przewidział rządy PiSu, gdy ostrzegał przed maskowanymi obrońcami ludu. PiS na swoich sztandarach miał obronę godności. Tymczasem od kiedy rządzi, godność człowieka jest w Polsce powszechnie deptana. Godność kobiet, godność dzieci, godność nauczycieli, lekarzy, prawników, przedsiębiorców, godność rolników. Kolejne grupy społeczne stają się niewygodne, wskazuje się je jako wroga. Władza, pokazuje swoje prawdziwe oblicze, idąc pod rękę z faszystami. Strumienie publicznych pieniędzy płyną na ich finansowanie, rząd nadaje państwowy sznyt ich nacjonalistycznym przemarszom, które nie mają nic wspólnego z patriotyzmem, a są wielkim wstydem na cały świat.

Jako PSL wielokrotnie udowodniliśmy, że potrafimy udźwignąć ciężar rządzenia, że potrafimy wziąć odpowiedzialność za państwo. Wierzę, że niebawem będziemy mogli wykorzystać nasze doświadczenie, naszą wiedzę, nasze pomysły programowe i gotowe rozwiązania, wierzę, że już niebawem naród przejrzy na oczy i skończą się rządy Zjednoczonej Prawicy. Nie będzie to łatwe, ale kto, jak nie Polskie Stronnictwo Ludowe, może skutecznie naprawić zło wyrządzone Polsce przez PiS?

W 2023 roku czeka nas egzamin – wybory, które się wtedy odbędą – zwłaszcza te parlamentarne – zadecydują o tym, czy Polska będzie państwem demokratycznym. Jeżeli przy władzy pozostaną obecnie rządzący, dokończą dzieło zniszczenia rozpoczęte w 2015 roku, a wtedy potrzeba będzie wielu pokoleń, by odbudować kraj z ruin, w jakie Polska zmienia się za sprawą PiSu. Nie dopuśćmy do tego. W imię przyszłości naszych dzieci i wnuków.

Koleżanki i Koledzy, pragnę podziękować. Nie tylko za ostatnią kadencję. Chcę podziękować za cztery kadencje, gdy pełniłem funkcję przewodniczącego Rady Naczelnej.

Pragnę podziękować też za 2 kadencje, kiedy miałem zaszczyt pełnić funkcję prezesa Stronnictwa. To wy, koleżanki i koledzy, obdarzając mnie zaufaniem, wkładaliście na moje ramiona brzemię odpowiedzialności. Sprawowałem te funkcje z największą pokorą i najlepiej jak potrafiłem, służąc Stronnictwu i Polsce. Dziękuję za wsparcie, za wspólną pracę, za sympatię, za tysiące spotkań w całej Polsce.

Dziękuję wszystkim moim współpracownikom i pracownikom Naczelnego Komitetu Wykonawczego za trud i poświęcenie.

Dziękuję prezesom, z którymi współpracowałem:

- Władysławowi Kosiniakowi-Kamyszowi za to, że podjął się kierowania Stronnictwem w 2015 roku.

- Januszowi Piechocińskiemu – choć były różnice, był szacunek i troska o Stronnictwo.

- Waldemarowi Pawlakowi, z którym nasze drogi nie tylko się krzyżowały, ale i splatały – desygnował mnie na funkcje wicepremiera i ministra rolnictwa w 1997 roku, w tym samym roku zastąpiłem go w funkcji prezesa, był jednak przy mnie, kiedy wyjeżdżałem na negocjacje do Kopenhagi. A gdy prezes, którego nazwiska nie wymienię, chciał likwidować PSL i zrobić z nas frakcję w PiSie, niczym dwie kotwice trzymaliśmy statek PSLu, by nie trafił na mieliznę. Wtedy ja desygnowałem kolegę Waldemara do objęcia ponownie funkcji prezesa.

Dziękuję Przewodniczącym Rady Naczelnej, z którymi współpracowałem jako prezes – Józefowi Zychowi, Franciszkowi Jerzemu Stefaniukowi, Alfredowi Domagalskiemu, znacie ich wszystkich. Powiedzieć o nich, że to wspaniali, wybitni ludowcy to za mało.

W szczególny sposób chcę też podziękować koledze dr. Czesławowi Siekierskiemu. To mój mentor i przyjaciel jednocześnie. To on kiedyś mi powiedział, że jak na polityka jestem zbyt szczery i zbyt uczciwy, ale powiedział też, bym się już nie zmieniał. Ja się nie zmieniłem i się nie zmienię, choć nawet całkiem niedawno moja postawa została cynicznie wykorzystana.

Dziękuję za współpracę. Wierzę w Polskie Stronnictwo Ludowe. Wierzę, że znowu będziemy dumni z Polski, z naszej ojczyzny.

Dziękuję bardzo.